że już?
Nie lubię wstępów. Bo po co komu one. Tu nie ma na co patrzeć tu się nic nie dzieje. Ani wojny ani zgody nic totalnie nic. Wskrzeszam po prostu coś co dawno istniało na innym serwerze blogowym. Z sentymentu do dawnego “życia” adres taki. Heh minęło 2 lata od ostatniego mojego wpisu gdzieś w odmętach internetu. Zastanawiam się teraz co tu robie i czy będę miała czas pisać? Pożyjemy zobaczymy.Tymczasem nie mam nic więcej do powiedzenia. Historia piszę się sama.
Stała w świetle słońca w brudnej łazience patrząc się tępo w lustro. Widok jak co dzień , małe, rude stworzonko z mega kacem i worami pod oczami. Zdawać się mogło, że samo patrzenie na siebie jest dla Pięknej udrękom i cierpieniem. Jednak uśmiechała sie z myślą że wczorajszej imprezy nic nie przebije. Ubrała się szybko , w końcu nie chcę się znowu spóźnić do pracy. “Psia praca” myślała – “Dręczę i męczę i nikt i tak mnie nie słucha.. Może jestem kiepskim sumieniem?” Dźwięk budzika wyrywa nas z zamyślenia.”witaj Piękna” mówię w myślach a ona na powitanie karmi mnie wyrzutem na śniadanie.
Moje sumienie i ja.