Bo z niechcenia.

styczeń 6, 2009 at 10:51 pm (Uncategorized)

Siedzę na oknie patrząc głupio przed siebie – jakby było na co patrzeć. Myślę o życiu. Sumienie już dawno uśpione pustą butelką po ćwiartce. Mogę spokojnie trwać. I liczyć. Liczę smugi na oknie, liście na jednym smutnym drzewku, nowe siniaki na twarzy sąsiadki z parteru, puszki wygrzebywane ze  śmietnika przez mężczyznę o starych oczach, starszych niż on sam. Nic tu nie jest bez powodu. Tak mi się wydaje. Choć co ja mogę wiedzieć. Siedzę i trwam, patrze i liczę. I nie ma do kogo się odezwać. No może oprócz ptasiego kompana, wiernego, zielonego PePe który zna odpowiedziedź na każde pytanie:

-PePe jak myślisz? Będzie padać?

- “Pe Pe!!”

-PePe co sądzisz o Nim?

- “Pe Pe!!”

-PePe co będzie jutro?

-“PEPE!!”

I  rzeczywiście od trzech lat, co każde jutro jest PePe. Mądry ten ptak. 

 Nie warto siedzieć na oknie. Opuszczam więc zasłony i nie patrzę i nie myślę. I nie pytam o jutro bo wiem, że jutro tez będzie PePe i radosny pisk o poranku.

~…i Piękna z kacem

1 komentarz

  1. Mat powiedział

    Pepe, kurwa!

Napisz komentarz